The Last Revival - Polish

April 3, 2025

Wielkim pytaniem, stawianym współcześnie przez wielu w Kościele jest: „Czy, zanim powtórnie przyjdzie Pan Jezus, Bóg da zachodniemu światu – czyli protestanckim demokracjom – jeszcze jedną szansę do nawrócenia?” Czy BĘDZIE – czy MOŻE zdarzyć się – ostatnie przebudzenie w krajach rozwiniętych gospodarczo jeszcze przed pochwyceniem, zanim wielkie odstępstwo osiągnie swoją pełnię?

 

Teoretycznie, istnieje taka możliwość, ale: „CZY to się stanie?” jest pytaniem nadal otwartym.

Od 1983 roku nabierałem przekonania, że jeśli rzeczywiście przebudzenie się wydarzy, będzie musiało być jak TO, albo nie wydarzy się w ogóle.

Chcę przyjrzeć się temu, co – jak wierzę – Słowo Boże proroczo objawia w odniesieniu do Kościoła w dniach ostatecznych.

Ostatnie dni Judy, przed niewolą babilońską, są obrazem ostatnich dni przed „Wielkim Babilonem” (Objawienie św. Jana 17:5). Jedno jest obrazem drugiego, zarówno dla Żydów, jak i dla Kościoła.

Nie było przebudzenia w Stanach Zjednoczonych od czasu Ruchu Jezusa (Jesus Movement) wśród hippisów z końca lat 60. i początku lat 70.

Faktycznie, pojęcie „przebudzenia”, zostało przedefiniowywane na różnorakie sposoby.

W rzeczywistości, CZAS PRZEBUDZENIA, to nie to, że wiele osób zostaje zbawionych, to jest WYNIKIEM przebudzenia, i DOWODEM na to, że się ono wydarzyło. Nie możesz przebudzić tego, co nigdy nie było żywe na początku.

To pokutujący Kościół, powracający do swojej pierwszej miłości oraz Bóg w Swojej łasce i miłosierdziu wylewający Swojego Ducha na niego, jest właśnie tym, co określa prawdziwe przebudzenie.

To, że wielu ludzi zostaje zbawionych, jest dowodem na to, że to się wydarzyło i analogicznie, dowodem na to, że nie miało to miejsca jest to, gdy nie widzisz zbyt wielu ludzi dostępujących zbawienia.

Dlatego też możemy bez wahania stwierdzić, że takie fanaberie i dziwactwa jak Promise Keepers, szał śmiechu z Toronto – Pensacoli, Kościół Świadomy Celu oraz całe nauczanie Świadome Celu (Purpose Driven Church, Purpose Driven Life) lub kilka innych tego typu idiotyzmów nie są żadnymi przebudzeniami i nigdy nimi nie będą. Oni zawsze obiecują przebudzenie, ale jednak żadne przebudzenie nie przychodzi; robią po prostu jedynie mnóstwo medialnego szumu wokół tego.

Jeśli przebudzenie nadejdzie, będzie to OSTATNIE przebudzenie, i to OSTATNIE przebudzenie Kościoła, będzie takim, jakim było ostatnie przebudzenie Izraela i Żydów.

Podobieństwo do ostatnich dni Judy

Jozjasz był dobrym królem, który czynił to, co prawe w oczach Pana, i kroczył drogą swojego ojca Dawida. Swego czasu Dawid byłby jednym z jego odległych przodków, jakkolwiek Dawid jest jakby rodzajem barometru.

Dawid jest zawsze starotestamentowym obrazem Chrystusa, jako Dobrego Pasterza. Królowie Izraela byli nazywani pasterzami, pastorami – to samo słowo w języku hebrajskim, ro’im.

Według Piotra, w Nowym Testamencie to, jak dobrym jest ktoś pastorem, zależy od tego, jak bardzo jest on podobny do Chrystusa. Starotestamentowym obrazem Chrystusa jako pastora jest Dawid, pastuszek. To, jak bardzo podobny byłeś do Dawida, determinowało to, jak dobrym byłeś królem.

„W osiemnastym roku panowania króla Jozjasza wysłał król sekretarza Szafana, syna Asaliasza, syna Meszullama, do świątyni Pana z takim poleceniem: Wstąp do arcykapłana Chilkiasza, niech wyda pieniądze przyniesione do świątyni Pana, jakie odźwierni zebrali od ludu, i niech je przekaże do rąk kierowników robót, mających nadzór nad świątynią Pana, a ci niech wypłacą je wykonawcom robót dokonującym naprawy uszkodzeń w świątyni, cieślom, budowniczym i murarzom oraz na zakup drzewa i ciosanego kamienia do naprawy świątyni. Lecz nie trzeba rozliczać się z nimi z pieniędzy im wręczonych, gdyż pracują uczciwie” – 2 Księga Królewska 22:3-7

Nowy Testament mówi nam, że Dom Pana – oikos hagios – jest obrazem Kościoła. Słowa te widzimy w 1 Liście św. Piotra 2:5, gdzie jest napisane:

„I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte …”

My jesteśmy oikos hagios – domem świętym, my jesteśmy kapłanami z Chrystusem, jako naszym Arcykapłanem.

Powrót do uczciwości finansowej

Współcześnie, Kościół w zachodnim świecie cierpi z powodu braku uczciwości finansowej.

Tym, co z pewnością wywoła prześladowania, są tak zwani telewizyjni „kaznodzieje dobrobytu” (money preachers). Ogół społeczeństwa ma dosyć oglądania tych skandali ze strony skorumpowanych mężczyzn oraz kobiet, którzy używają religii, aby żyć i pławić się w luksusie. To przyczyni się do wprowadzenia praw, które zostaną użyte przeciwko uczciwym kościołom oraz uczciwym służbom.

To jest jeden z powodów, dla których szatan wzbudził takich ludzi. Tylko Bóg wie, jak wiele jest roztrwaniane z tego, co powinno pójść na prawdziwą pracę dla Jezusa, a zamiast tego, trafia do szkatuł tych ludzi, którzy wypychają własne kieszenie. Musi nastąpić powrót do uczciwości finansowej przez lud Boży, chociaż przeciętny pastor, pobiera skromną zapłatę.

Ja nie pobieram żadnej zapłaty za służbę, w ogóle, i nie biorę żadnych należności z tego, co sprzedajemy. Ofiarowuję to, ale to jest mój, osobisty wybór. I wcale nie byłoby to „niewłaściwym”, ja po prostu zdecydowałem się tego nie robić. Jednakże, gdybym to robił, nie miałbym prawa do rozrzutnego życia na koszt Kościoła. Moje wyjazdy, koszty i wszystko co się z tym wiąże jest opłacane – muszę podróżować, a to przecież wymaga pieniędzy.

Jednakże brak jest finansowej uczciwości w dzisiejszym Kościele, w dużej mierze ze względu na tele-ewangelistów. Tym ludziom nie można ufać!

Przez cały czas dostajemy prośby (o pomoc finansową) z krajów trzeciego świata, gdzie jest naprawdę ogromna bieda. Dostaję listy z Pakistanu, Afryki – z najróżniejszych miejsc, szczególnie z Azji. Jeżeli nie znasz ludzi, z którymi masz do czynienia, nie możesz im niczego wysłać, ponieważ są również oszuści, którzy doskonale znają ewangeliczną gadkę. Ci faceci są oszustami, którzy wiedzą jak wykorzystać biblijną terminologię, aby wyłudzić pieniądze od zachodnich chrześcijan na służby, które w rzeczywistości nie istnieją. Kraje trzeciego świata są przepełnione tego rodzaju korupcją.

Dobrze – to jest Trzeci Świat – lecz my przecież mamy tego rodzaju korupcję w ewangelicznej Ameryce.

Aby odbudować Dom Boży, musi nastąpić powrót do finansowej uczciwości oraz pozbycie się „kaznodziei dobrobytu”. Tylko nie popełnijmy błędu w tej kwestii.

Jak jest to powiedziane w Trenach 4:1:

„Kamienie porozrzucane po rogach wszystkich ulic”

Jeden kamień nie będzie zrzucony na inny. Dom Boży – dom duchowy – jest w rażąco złym stanie. Całe Kościoły i denominacje, rozpadają się na kawałki. Frekwencja w kościele jest tak niska, jak nigdy dotąd.

2 Księga Królewska, rozdział 22, wersety od 8 do 13:

„Wtedy arcykapłan Chilkiasz rzekł do sekretarza Szafana: Znalazłem w świątyni Pana księgę zakonu [To była Tora,

„Sefer Tora”]. I wręczył Chilkiasz księgę Szafanowi, który ją przeczytał. Następnie sekretarz Szafan udał się do króla i zdał sprawę królowi, powiadając: Słudzy twoi wysypali pieniądze, jakie się znajdowały w świątyni, i wręczyli je kierownikom robót mającym nadzór nad świątynią. Po czym sekretarz Szafan doniósł królowi następującą rzecz:

Kapłan Chilkiasz wręczył mi księgę. I Szafan odczytał ją przed królem. Gdy tedy król usłyszał treść tej księgi, [… Tory

…] rozdarł swoje szaty i dał taki rozkaz kapłanowi Chilkiaszowi, Achikamowi, synowi Szafana, Akborowi, synowi Michajasza, sekretarzowi Szafanowi oraz dworzaninowi królewskiemu Asajaszowi: Idźcie zapytać się o wyrocznię Pana co do mnie, co do ludu i co do całej Judy w związku z treścią tej księgi, która została znaleziona, gdyż wielki jest gniew Pana, który rozgorzał przeciwko nam dlatego, że nasi ojcowie nie słuchali słów tej księgi, aby pełnić wszystko, co tam dla nas napisane”.

Musi nastąpić powrót do finansowej uczciwości. To jest naprawdę duży problem. Świat teraz myśli sobie, że bycie zbawionym jest rodzajem oszustwa propagowanym przez „kaznodziei dobrobytu”, wspomaganym i wzniecanym przez religijnych prostaków, którzy mówią: „Nie sądź!”, „Tylko nie sądź!”, „Nie krytykuj!”, „Nie wolno ci krytykować!”. „Niech Kościół się skompromituje”.

Niech ludzie idą do piekła bez Chrystusa – oni nie głoszą już więcej Ewangelii jako czegoś wiarygodnego, tylko:

„Musimy kochać”. Musimy kochać, ale kogo? Oszustów? Kto będzie kochać ludzi idących do piekła bez Chrystusa, którzy nie wierzą w Chrystusa, ponieważ widzą jedynie tych kanciarzy? Kto będzie kochać ludzi z krajów trzeciego świata, którzy cierpią – dzieci, które pilnie potrzebują rzeczy, za które przecież trzeba płacić pieniędzmi, które to z kolei są kierowane do kasy tych łotrów? Jakiekolwiek jest twoje przekonanie, ja mówię tym ludziom, aby nie nazywali tego „miłością”. Miłość nie ma z tym nic wspólnego. Musi nastąpić przywrócenie fiskalnej uczciwości.

Po drugie, musi przyjść przeświadczenie o ruinie oraz prawdziwym pragnieniu naprawy. Po trzecie – to naprawdę coś istotnego – ponowne odkrycie utraconego Słowa Bożego. Ponowne odkrycie utraconego Słowa Bożego

Zostało ono utracone! Teraz to są anegdoty, to są historyjki, to jest psychologia, to jest „The Message” – najgorsza

parafraza Pisma Świętego, o jakiej można tylko pomyśleć. Jest ono Świadome Celu, jest ono przereklamowane, przyciąga ono uwagę, ale nie jest ono Słowem Bożym. Ono odeszło. Nie z TEGO kościoła, ale z Kościoła OGÓLNIE.

Ludzie myślą, że – przynajmniej niektórzy tak myślą – Jacob Prasch jest naprawdę dobrym nauczycielem Słowa Bożego. Jest on utalentowanym nauczycielem Biblii. Jest on dynamicznym nauczycielem Biblii. Spotkałem nawet pastorów w różnych krajach na świecie, którzy mówili: „Jesteś najlepszym znawcą Biblii, jakiego kiedykolwiek słyszeliśmy”.

Pozwólcie, że coś wam powiem, bo to wygląda w ten oto sposób. Kiedy jesteś naprawdę głodny, a McDonald jest jedynym otwartym miejscem, to Big Mac staje się wysokiej jakości stekiem wołowym.

W lepszych czasach historii Kościoła – jestem z wami naprawdę szczery – nie sądzę, żeby tacy jak: Dave Hunt, Jacob Prasch, czy Roger Oakland byli tymi, kim wydają się być teraz. Byłoby MNÓSTWO facetów takich jak Prasch. Był czas, kiedy pastor musiał być naprawdę ostrożny odnośnie tego, co głosił, bo jeśliby popełnił błąd, to w Kościele było wystarczająco dużo ludzi, którzy zauważyliby to, ponieważ zazwyczaj byli też i świeccy kaznodzieje w Kościele, którzy mogliby nauczać równie dobrze, jak on sam.

Na pewno mógłbyś zobaczyć to w niektórych miejscach, takich jak chociażby Irlandia Północna lub tak zwany Amerykański Pas Biblijny. Ale tak było kiedyś.

Reakcja: Król rozdziera swoje szaty

Ale, co dzieje się, kiedy zwoje zostają odnalezione? Król rozdziera swoje szaty (2 Księga Królewska 22:11). Jest to obraz dwóch rzeczy: żałoby oraz pokuty. Zauważ tylko, że pokuta rozpoczęła się od króla, od przywództwa. Jednakże dzisiaj, pokuta jest bardzo niepopularnym słowem. Zapomnij o:

„Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych” – Dzieje Apostolskie 2:38

lub

„Napominał ich, mówiąc: Ratujcie się spośród tego pokolenia przewrotnego” – Dzieje Apostolskie 2:40

Teraz bardziej w modzie jest: „Bądź otwarty na potrzeby i upodobania poszukujących” (ang. seeker sensitive).

Tylko nie głoś o grzechu, bądź „świadomy celu”.

Na stronie 217 książki „Kościół Świadomy Celu” (Purpose Driven Church), w wersji anglojęzycznej, jest mowa o człowieku żyjącym niemoralnie, nadużywającym środków odurzających, pozostającym ze swoją dziewczyną w konkubinacie. Nikt im nie mówi, aby pokutowali, lecz aby po prostu przyjęli Jezusa do swojego życia, i niech Bóg je oczyści. Lecz jeśli oni nie pokutują, Jezus nie przyjdzie do ich życia!

Ale, jak to było w przypadku króla Jozjasza, rozdarł on swoje szaty i rozkazał (królowie nie „proszą”, oni

„rozkazują”):

„Idźcie zapytać się o wyrocznię Pana” – 2 Księga Królewska 22:13

Prawdziwa pokuta przynosi poczucie bojaźni. „Mój Boże, sąd Pana nadchodzi!” „On jest rozgniewany!” Gdzie jest to poczucie dzisiaj?

Jak wielu widziałeś kaznodziei, którzy po 11 września mówili o tym prawdę? Mieli te swoje uroczystości pamiątkowe w telewizji. Czy wiesz, kim byli mówcy? Ellen DeGeneres, Oprah Winfrey – hollywoodzka elita – ci ludzie stali się dzisiaj naszymi wzorami do naśladowania, niestety.

Nasi ojcowie NIE słuchali słów tej księgi. Kto zamierza powiedzieć coś o naszych ojcach? Kto zamierza powiedzieć:

„W 1949 roku, Billy Graham powiedział, że trzy największe przeszkody na drodze Ewangelii Jezusa to komunizm, islam i rzymski katolicyzm”? On rzeczywiście powiedział to w 1949 roku. Teraz jednak, pozostawia on nawróconych w kościołach rzymskokatolickich. Zanim upadła Żelazna Kurtyna, powiedział on, że komuniści nie prześladują chrześcijan. I nawet wycofał się ze swojego stanowiska wobec islamu – przynajmniej tak zrobił jego syn. A zaczynał dobrze.

„Poszli więc kapłan Chilkiasz i Achikam, i Akbor, i Szafan, i Asajasz do prorokini Chuldy, żony Szalluma, syna Tikwy, …”

Odnowienie Przymierza

Teraz Tikwa oznacza nadzieję, syna nadziei …

„… syna Charchasa, przełożonego szatni. Mieszkała ona w Jeruzalemie w drugiej dzielnicy. A gdy z nią porozmawiali …” – 2 Księga Królewska 22:14

Fakt, że mieszkała ona w drugiej dzielnicy oznacza, że nie mieszkała tak daleko od świątyni.

„… ona rzekła do nich: Tak mówi Pan, Bóg Izraela. Powiedzcie mężowi, który posłał was do mnie: Tak mówi Pan: Oto Ja sprowadzę nieszczęście na to miejsce i na jego mieszkańców, zgodnie ze wszystkimi słowami tej księgi, którą przeczytał król judzki, za to, że mnie opuścili i spalali kadzidła innym bogom, drażniąc mnie wszystkim, co czynią ich ręce; toteż rozgorzał mój gniew na to miejsce i nie ochłonie. Królowi judzkiemu zaś, który was posyła po wyrocznię Pana, tak powiedzcie: Tak mówi Pan, Bóg Izraela, co do słów, które słyszałeś: Ponieważ twoje serce zmiękło i ukorzyłeś się przed Panem, gdy usłyszałeś, co powiedziałem o tym miejscu i o jego mieszkańcach, że staną się przedmiotem grozy i przekleństwem, i rozdarłeś swoje szaty, i zapłakałeś przede mną, przeto usłyszałem i Ja – mówi Pan – toteż Ja przyłączę cię do twoich ojców i w pokoju będziesz złożony w twoim grobie, aby twoje oczy nie oglądały całego tego nieszczęścia, jakie Ja sprowadzę na to miejsce. A oni zanieśli królowi tę odpowiedź. Król rozesłał więc wezwanie i zgromadzili się u niego wszyscy starsi z Judy i z Jeruzalem. Potem król wstąpił do świątyni Pana, a z nim wszyscy mężowie judzcy i mieszkańcy Jeruzalemu, i kapłani, i prorocy, i cały lud od najmniejszych do największych i kazał odczytać przed nimi wszystkie słowa księgi przymierza, znalezionej w świątyni Pana …”

Nie NIEKTÓRE słowa, tylko WSZYSTKIE słowa, nie tylko te części Biblii, które ludzie chcą słyszeć.

„Następnie król stanął przy kolumnie i zawarł przed Panem przymierze, że będą naśladować Pana i przestrzegać jego przykazań i rad, i ustaw z całego serca i z całej duszy, przywracając ważność słowom tego przymierza, spisanym w tej księdze …”

… WSZYSTKIEGO, co było napisane w księdze …

„… I cały lud przystąpił do przymierza” – 2 Księga Królewska 22:15-23:3

Nowy Testament nazywa to „powrotem do pierwszej miłości” (Objawienie św. Jana 2:4-5); odnowieniem poddania się przymierzu z Bogiem.

Rola Paschy

Kiedy Duch Święty daje nam więcej, niż jedno sprawozdanie z czegoś, to należy na to zwrócić szczególną uwagę. I czym częściej jest o czymś mowa, tym jest to ważniejsze.

„Jozjasz usunął wszystkie obrzydliwości ze wszystkich ziem, które należały do synów izraelskich i nakłonił wszystkich, którzy znajdowali się w Izraelu, do służenia swojemu Bogu. Przez całe jego życie nie odstąpili oni od Pana, Boga ojców swoich” – 2 Księga Kronik 34:33

Potem obchodził on Paschę – ogromną oraz podniosłą uroczystość Paschy, jak za dni Hiskiasza. Gdy było przebudzenie, była Pascha – naprawdę duża.

Istnieje powód, dla którego Wieczerza Pańska nie jest już dłużej punktem centralnym społeczności i uwielbienia, jak powinno to być biblijnie.

Reformatorzy skorygowali błąd za pomocą błędu. Ponieważ reformatorzy byli księżmi rzymskokatolickimi, którzy dostąpili zbawienia i rozumieli bałwochwalstwo Mszy Świętej, stwierdzili, że Wieczerzę Pańską będziemy mieć tylko raz w miesiącu, lub raz na kwartał, lub raz w roku, lub któreś z nich.

Nie możesz poprawić błędu za pomocą innego błędu, błąd korygujesz za pomocą prawdy.

Wieczerza Pańska jest kluczowa dla naszej społeczności z Bogiem i uwielbienia. Mówi ona o tym, że ludzie idą za Panem przez wszystkie dni swojego życia.

Jedną z rzeczy, które Wieczerza Pańska czyni, to utrzymuje ona nas w ciągłej gotowości, ponieważ, jeżeli jemy lub pijemy Wieczerzę Pańską mając nie wyznane grzechy, jemy i pijemy własny sąd (1 List św. Pawła do Koryntian 11:29).

Utrzymuje ona nas w duchu pokuty; utrzymuje ona nas na właściwym torze.

Mówię to w odniesieniu do Kościoła ogólnie: Wieczerza Pańska powinna być obchodzona regularnie, na pewno cotygodniowo. Służy to wielu celom i jest czymś, czego Bóg używa, aby utrzymywać nas w postawie skruchy. To nie jest żadna „Eucharystia”! Oni mieli naprawdę wielką Paschę.

1 List do Koryntian, rozdział 11, mówi nam, że naszą Paschą jest Wieczerza Pańska.

Jest to „przystawka” do Uczty Weselnej Baranka, w takim samym stopniu, w jakim jest to pamiątką Jego śmierci i zmartwychwstania.

Głosimy Jego śmierć, aż On przyjdzie.

W Starym Testamencie, w Exodus rozdział 13 (II Księga Mojżeszowa), kiedy dzieci zapytały: „Dlaczego mamy spożywać wieczerzę paschalną?”, należało im odpowiedzieć, że to z powodu tego, co Pan zrobił dla nas, kiedy wyprowadził nas z Egiptu.

Niech twoje niezbawione dzieci, które przecież dorastają, widzą jak spożywasz Wieczerzę Pańską.

„Dlaczego ty spożywasz to i dlaczego ja nie mogę?” „Spożywamy to z powodu tego, co zrobił Jezus; On wybawił nas z tego świata. Ty chcesz to spożyć? Przyjmij Jezusa do swojego serca”.

Jest to lekcja, nauka dla dzieci.

Dużo możemy mówić o Wieczerzy Pańskiej, ale fakt, że jest ona negowana, przemawia przeciwko nam wszystkim; NIE powinna być negowana. Jest to również sposób, aby osoby niezbawione usłyszały Ewangelię, podczas nabożeństwa w kościele, gdy zwracasz uwagę, że: „To jest tylko dla ochrzczonych wierzących. Jeśli nie jesteś

wierzący, proszę nie przyjmuj wieczerzy”. Jest to sposób, aby przynieść do nich przekonanie o upamiętaniu, tak, aby pokutowali.

Wyeliminowanie fałszywego oddawania czci

Ale dzieje się coś jeszcze. Powróćmy do sprawozdania z 2 Księgi Królewskiej, rozdział 23:

„Potem król nakazał arcykapłanowi Chilkiaszowi, kapłanom drugorzędnym i odźwiernym wynieść z przybytku Pana wszystkie naczynia sporządzone dla Baala, dla Aszery i dla całego zastępu niebieskiego i spalić je poza Jeruzalemem na polach nad Kidronem, a ich popiół zanieść do Betel. I złożył z urzędu bałwochwalczych kapłanów, których ustanowili królowie judzcy, aby palili kadzidło na wzgórzach w osiedlach judzkich i wokoło Jeruzalemu, jak również tych, którzy palili kadzidło dla Baala, dla słońca, dla księżyca, dla gwiazd zodiaku i dla całego zastępu niebieskiego. Kazał usunąć Aszerę [kult żeńskiego bóstwa] ze świątyni Pana poza Jeruzalem do doliny Kidron i spalić ją w dolinie Kidron, zetrzeć ją w proch i proch z niej wyrzucić na cmentarz pospólstwa. Kazał zburzyć pomieszczenia nierządników [wg tłumaczenia z Biblii Tysiąclecia – „mężczyzn uprawiających nierząd sakralny”]”

… wiecie, przyjaciel Teda Haggarda …

„… którzy byli w świątyni Pana, gdzie niewiasty tkały zasłony dla Aszery. Kazał ściąć wszystkich kapłanów z osiedli judzkich i zbezcześcił świątynki na wyżynach, w których ci kapłani spalali kadzidło, od Geby aż do Beer-Szeby. Kazał też zburzyć świątynkę wyżynną duchów polnych, która stała u wejścia do bramy Jozuego, przełożonego miasta, po lewej stronie, gdy się wchodzi do miasta. Wszakże kapłanom ze świątynek na wyżynach nie wolno było składać ofiar na ołtarzu Pana w Jeruzalemie, wolno im było jednak jeść przaśny chleb w gronie braci [w przekładzie King James Version, ten ostatni werset jest przetłumaczony w następujący sposób: „Kapłani ze świątynek na wyżynach nie poszli do ołtarza Pana w Jerozolimie, ale spożywali przaśne chleby wśród swoich braci”] – 2 Księga Królewska 23:4-9

Oni [kapłani ze świątynek na wyżynach] powinni udać się do Jerozolimy, aby świętować Paschę. Ci faceci lubią czasami mieć swoje własne programy oraz własne show.

„Kazał też zbezcześcić palenisko, znajdujące się w Dolinie Synów Hinnoma, aby już nikt nie oddawał swego syna czy swojej córki na spalenie dla Molocha” – 2 Księga Królewska 23:10

Bałwochwalstwo, kult innych bogów, termin użyty tutaj to avodah zarah – ten sam termin określający niebiblijne oddawanie czci jest użyty w odniesieniu do bałwochwalstwa (idolatrii).

Gdy znalazłeś się na tej drodze, to już tylko kwestia czasu, jak daleko zajdziesz. Bałwochwalstwo zaczyna się od niebiblijnego oddawania czci.

W końcu, zaczęli oni składać ofiary z ludzi, składali dzieci w ofierze Molochowi. To było straszne! Werset 13 i 14:

„Świątynki na wyżynach, które stały naprzeciw Jeruzalemu na południe od Góry Zatracenia, które Salomon, król izraelski, zbudował dla Aszery, ohydy Sydończyków, dla Kamosza, ohydy Moabitów, i dla Milkoma, obrzydliwości Ammonitów, król kazał zbezcześcić. Kazał też potrzaskać posągi i powycinać święte gaje, i zapełnić ich miejsce kośćmi ludzkimi”.

Usunął on wszelkie bałwochwalstwo.

Jeśli czytasz Christianity Today lub jakiś inny komiczny magazyn, to zobaczysz, że „przebojem sezonu” jest

Emergent Church.

Sprowadzają oni ikony i obrazy z powrotem do domu Bożego. Spalają kadzidła i świece przed obrazami, praktykują kontemplacyjne modlitwy, i nie mówią o PRAWDZIWYM grzechu: aborcji – zabijaniu tych dzieci.

Kiedy jednak społeczeństwo posuwa się tak daleko, że zaczyna zabijać dzieci, to oznacza, że posunęło się za daleko!

To, czego dzisiejszy Kościół potrzebuje, to radykalne zniszczenie bałwochwalstwa i dokonanie czystki wśród niewiernego duchowieństwa.
Sąd Boży musi przyjść

To samo jest teraz. Sąd Boży musi przyjść; posunęliśmy się za daleko i to trwało zbyt długi czas. Nie jesteśmy już w sytuacji, o której mówi 2 Księga Kronik 7:14.

Kocham ten werset tak bardzo, jak pewnie wszyscy inni.

„Jeśli ukorzy się mój lud, który jest nazwany moim imieniem, i będą się modlić, i szukać mojego oblicza, i odwrócą się od swoich złych dróg, to Ja wysłucham z niebios, i odpuszczę ich grzechy i ich ziemię uzdrowię”.

On może uzdrowić TWÓJ dom, TWOJĄ rodzinę, TWÓJ Kościół, On może uzdrowić i MOJĄ, On może uzdrowić NASZE, ale czy może uzdrowić naszą ziemię?

Krew nienarodzonych woła o sprawiedliwość. Czterdzieści milionów ludzi zabitych w wyniku aborcji w Stanach Zjednoczonych? Tak zwany chrześcijański prezydent, Ronald Reagan, mianuje Sandrę Day O’Connor do Sądu Najwyższego, pro-aborcyjną sędzinę, która następnie wydaje decyzję nakazującą usunięcie Dziesięciu Przykazań z sądowego budynku w Alabamie?

To jest republikański chrześcijanin? To zaszło zbyt daleko. To nie jest polityka, to jest po prostu oparte na faktach. Przebudzenie nie może już dłużej zapobiegać sądowi Bożemu, ale MOŻE go opóźnić.

Ponownie, teoretycznie, możemy opóźniać to w nieskończoność, jeśli będziemy trzymać się Słowa Bożego. Jednak pewne rzeczy muszą się zdarzyć; Antychryst ma przyjść i wszystko co się z tym wiąże, ale MOŻE to być opóźnione.

Jeżeli przebudzenie przyjdzie, to może ono przyjść tylko w jeden sposób. Ostatnie przebudzenie jest OSTATNIM PRZEBUDZENIEM.

Jeśli będzie przebudzenie w Ameryce, w zachodnim świecie, za naszego życia, to będzie to OSTATNIE PRZEBUDZENIE.

Wydarzy się to TYLKO W TEN SPOSÓB, albo w ogóle nie nadejdzie.
Przebudzenie może wydarzyć się TYLKO w ten sposób

MUSI nastąpić radykalny powrót do finansowej uczciwości. Miałem nadzieję, że po Jimie Bakkerze, uporządkują oni swoje postępowanie, ale jeszcze się tylko pogorszyło!

Musi nastąpić uświadomienie sobie, że dom Boży jest w stanie ruiny.

Zamiast budowania Ciała Chrystusa, budują oni fizyczne budynki, zapominając, że Kościół jest duchowym domem. Nie jestem przeciwko budynkom, ale Kościół nie jest z cegły i zaprawy.

Ponowne odkrycie Słowa Bożego.

Ludzie czytają publikacje z serii Świadome Celu (pozycje Ricka Warrena) zamiast Słowa Bożego. Jeśli ludzie naprawdę czytaliby Słowo Boże, to nie czytaliby cyklu Świadomego Celu, natomiast postrzegaliby siebie, jako obrzydliwych grzeszników, którymi w rzeczywistości są i zwróciliby się do Boga w przysłowiowym worze i popiele. Pokuta? Odnowione zobowiązania by przestrzegać przymierza z Bogiem.

Ukazując nasze oddanie każdego tygodnia?

„Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije” – 1 List św. Pawła do Koryntian 11:28

Radykalne zniszczenie bałwochwalstwa, które dopuszczono, aby weszło do Kościoła, widzialnie i niewidzialnie, w tym kultu mamony spopularyzowanego przez Ewangelię Sukcesu. A także dokonanie czystki wśród niewiernego duchowieństwa.

Ci, którzy idą na kompromis.
Każdy, kto udał się do Toronto i promował to fiasko nie ma prawa być pastorem, chyba, że publicznie pokutował z tego, przyznając, że było to błędem. Znam tylko dwóch, którzy to zrobili i Bóg pobłogosławił tych mężczyzn. Są prawdopodobnie jeszcze inni, ale niewielu odwraca się publicznie od swojego wcześniejszego zaangażowania w to zwiedzenie. Nie ma pokuty.

Oni po prostu przechodzą od jednej rzeczy do drugiej: Kurs Alfa, Nauczanie Świadome Celu, Toronto Blessing, Emergent Church.

Ci ludzie muszą być usunięci, wyrzuceni ze służby Bożej! To musi być radykalne.
Tak, jak w przypadku panowania króla Asy, przebudzenia nie rozpoczynają się od budowania, ale od burzenia. Przebudzenie nigdy nie rozpoczyna się od budowania.

„Och, nie masz ognia Bożego w sobie! Potrafisz jedynie gasić innych!”

Przebudzenie rozpoczyna się od burzenia, nie od budowania. Przebudzenie rozpoczyna się od pozbywania się tego, co nie jest biblijne!
Czy nastąpi przebudzenie?

Czy nastąpi przebudzenie? Jest to być może najistotniejsze pytanie, przed którym stanie nasze pokolenie chrześcijan.

Czy będzie jedna, ostatnia szansa do nawrócenia dla Kościoła w zachodnim świecie, zanim przyjdzie Jezus? Czy Bóg da Ameryce, Wielkiej Brytanii, Australii, oraz innym krajom jeszcze jedną szansę? To jest wielkie pytanie, ale co jest w pełni oczywiste, gdy patrzymy na powyższe wymagania, to fakt, że Kościół w większości robi dokładnie coś przeciwnego. Idzie on w złą stronę!

W odniesieniu do każdej z tych rzeczy, idą oni w złą stronę! Popularną odpowiedzią jest:

Pokuta: „Odrzucam to; nie bądź negatywny! Odrzucam to w imieniu Jezusa!”

Finansowa uczciwość: „Spójrz tylko na tę kwestię finansową, to wymyka się spod kontroli. „Bóg chce, abyśmy byli bogaci! Alleluja! Jak śmiesz krytykować?!””

Trinity Broadcasting Network oraz inne „chrześcijańskie” stacje telewizyjne, nie przetrwałyby bez kładzenia nacisku na kult mamony – to jest szalone.

Słowo Boże: „Co to jest?”

W seminariach coraz mniej zgłębia się Biblię (ekspozycja Pisma Świętego), jest coraz mniej egzegezy biblijnej. Generalnie, mniejszy nacisk jest kładziony na języki biblijne, za to coraz większy na programy, techniki zarządzania, psychologię.

Największymi wydziałami Fuller Theological Seminary są Psychologia i Rozwój Kościoła oparty na marketingu, a nie teologia!

Wszystko, co należałoby robić, tego nie robimy, nawet oczywistych rzeczy.

Biblijnie i historycznie, w historii Izraela oraz w historii Kościoła, KAŻDE przebudzenie zaczynało się od ludzi płaczących. Teraz mamy kłamców z piekła rodem, wysłanych przez diabła, mówiących nam, że przebudzenia zaczynają się od ludzi „śmiejących się”. Muszą oni zostać usunięci, albo nie będzie przebudzenia!
Ale przebudzenie nie nadejdzie, jeżeli Kościół nie zjednoczy się w modlitwie. Dlaczego ludzie nie przychodzą na spotkania modlitewne? Dlaczego ludzie nie są aktywni w ewangelizacji? Oni chcą jedynie rozrywki.

Jeśli odbywa się „świętowanie chwały”, albo „spotkanie uwielbieniowe” zjawią się wszyscy, aby zobaczyć przedstawienie lub jakiś koncert, ale zostaną w domu, jeżeli to będą spotkania modlitewne, czy strategiczne spotkania ewangelizacyjne.

Przebudzenie jest suwerennym aktem Boga. Nie możemy tego spowodować, ale możemy o to prosić.

Ale mogę powiedzieć wam, że Bóg chce przynieść przebudzenie. On zawsze chce dać nam ostatnią szansę. On nawet dał Judaszowi ostatnią szansę. On zanurzył w misie kawałek chleba i podał go Judaszowi, okazując mu w ten sposób – w zgodzie z żydowską tradycją – przychylność.

Jeśli przebudzenie nadejdzie, nie będzie ono w stanie zatrzymać sądu Bożego, może ono tylko go opóźnić.

Choć nie ma formuły na to, aby doprowadzić do przebudzenia, to istnieje formuła, aby przebudzenie wydarzyło się na osobistym poziomie.

Każdy z nas może mieć przebudzenie w swoim własnym życiu. Każdy mąż i żona mogą mieć przebudzenie we własnym małżeństwie i we własnej rodzinie. To nazywa się „powrotem do pierwszej miłości” (Objawienie św. Jana 2:4-5).

Jeżeli każdy z chrześcijan miałby przebudzenie w swoim własnym życiu, a następnie spotkaliby się razem, na przykład w niedzielę, to co by było? Przebudzenie. I to jest zaraźliwe.

Przebudzenie jest równie zaraźliwe jak upadek. Jest równie zaraźliwe jak grzech.

Nie, nie ma formuły na to, aby doprowadzić do przebudzenia w całym Kościele, ale Kościół nie jest zbudowany z cegieł i zaprawy, ale z żywych kamieni (1 List św. Piotra 2:5).

Możesz odczuwać, że krzyż, który niesiesz jest zbyt ciężki dla ciebie ..…

Ale zaufaj Panu, On wie, przez co przechodzisz i ma swoje powody ku temu.

Wytrwaj w trudnych czasach, a będą one z korzyścią dla ciebie w późniejszym etapie życia. Życie jest zbyt krótkie na dramaty i błahostki, więc całuj powoli, śmiej się szalenie, kochaj prawdziwie i wybaczaj szybko.

† † †


October 12, 2026
Written by - Rubin Rothler LLB, LLM Examples abound in history of how the responses to innovations in technology that disrupted and transformed the nature of warfare have taken a delayed time to be adapted. Chain mail and armour had to be altered and bolstered to repel arrows from the English Longbow in Medieval Europe, but this didn't occur in time to the dismay of the French at Agincourt. It took the Spanish decades to redesign their cumbersome Galleons that lay prey to the swifter English ships. Napoleonic era field tactics were still being employed during the American Civil War, with mass charges mowed down by the Gatling barrel machine gun. Trench warfare was only later embraced during WWI. With the cheap manufacture of drones and the advances in AI a new chapter has opened in how war is waged in our own time. The conflicts in Ukraine and Iran have demonstrated how asymmetric warfare has become as much an economic calculation as a game of cat and mouse. Drones (and relatively cheaply manufactured ballistic missiles by Iran) are being shot down at great expense. AI which has been extensively deployed for target identification in Gaza is also proving to be a vital tool in hunting incoming drones. But as in the delayed development of military countermeasures historically, drones are ahead of AI in the battlefield. This is reflected in the enormity of Russian military casualties that have fallen victim to Ukrainian drones. AI is able to cut through the 'background noise' of distracting projectiles, birds and other debris to home in efforts to eliminate the actual drone target. The magic formula is speed and precision. Humans can detect and assess a threat, but AI can process radar, cameras and other sensors almost instantly, and with increasing accuracy predict where a drone intends to strike. When swamped with a wave drone attack, AI acts to identify and track the multiple threats. AI can also help decide how to respond. Depending on the system, the response could involve electronic warfare, an interceptor drone, a missile or a gun-based system. Ukraine has installed automated machine gun turrets instructed by AI to protect Kiev. In some cases, humans still make the final decision to engage, while AI handles the calculations and tracking required to make that decision quickly. More broadly, drone warfare is becoming a contest between autonomous systems. The challenge is no longer simply building a better missile or a better drone. It is building a system that can see the threat first, understand it quickly and respond before the drone reaches its target. In that sense, AI is becoming a critical part of air defence. The advantage may increasingly belong to whoever can make the fastest and most accurate decisions—not necessarily whoever manufactures the most expensive weapons. AI's pace of progress is exponential. It is beyond comprehension what capacity could be realized in even the next 2-3 years. The combination of drones, robotics and AI may render the traditional military hardware of tanks, frigates and fighter jets almost functionally obsolete. The development of AI's course of military application will be largely directed by the conflicts where it is deployed. In the pre-AI world of 1987, the black Friday market crash during the Reagan Administration saw a dangerous drop in the Dow, where computer analysis issued sell orders against a background of Reagan's massive budget deficits. Amidst Reagan's budget deficits this created an environment where social security was looted to fund defence spending. A supposed conservative President ran a fiscal policy with simultaneous increases in the Pentagon budget, coupled with tax cuts. The computer generated sell off was beyond the functional control of brokers and market makers, while the Soviets attempted to engineer market irregularities affecting the American economy which had further global ramifications due to massive American trade deficits with Japan under Reagan. The current Securities exchange environment is at best no less complex now. Given the spectre of what transpired in 1987 with computerised over control of stock exchange trading, and a shadow hanging over the bond market we are left to ponder could another such scenario be triggered in the age of AI? And even more illuminous prospect over shadows us now with the question can AI gain a decision-making operational capacity over command-and-control decisions. Certainly, for tactical weapons systems or even a doomsday scenario with Russia, China, India or Pakistan placing nuclear launch control in the hands of AI that could result in an exchange that either the US, Britain, France or Israel would be forced to react to. Without scaremongering it is necessary for strategic planners to prevent the nuclear powers that be from arriving at the precipice of such an abyss.
September 21, 2026
The interlinked nature of third-party involvement in the ongoing conflicts in Iran and Ukraine has increasingly come to the fore in recent weeks. It emerged that China has not only been providing Iran with radar systems, navigation tools, and electronic warfare technology, but also high-resolution satellite imagery and geospatial data to direct its rockets. The same great-power relationships that are shaping the Middle East are affecting the conduct and constraints of the war in Ukraine. It is apparent that a reciprocation in kind is dictating Russia's conduct towards the US in Iran. Intelligence and targeting support mirror similar U.S. assistance to Ukraine. But this picture becomes murkier when considering the backroom accommodations Trump is willing to give Putin. Recently, Trump pressured Zelensky to stop targeting Russian diesel infrastructure, saying the attacks were causing a shortage of the fuel that is "hurting the world." The U.S. national average price for diesel, which is used by trucks, trains, ships, and farm equipment, rose above six dollars a gallon for the first time last Thursday. Such interventions demonstrate how developments on the battlefield in Ukraine can no longer be considered independently of wider economic and geopolitical calculations. China has been using tankers that are already at sea, when that runs out the American blockade will create shortage problems for the Chinese economy, as China no longer gets Venezuelan oil and is reliant on Iran and international spot market prices. The war with Iran is now spreading to Yemen, with the Houthis attempting to replicate the Iranian chokehold model perfected in the Strait of Hormuz. The strategic importance of controlling or threatening critical maritime chokepoints is central to the wider contest. What happens in the Gulf can therefore have consequences for shipping, energy markets, and military calculations far beyond the immediate theatre. So far, the US has declined Saudi requests to slow the Houthi advance. Neither Turkey nor Egypt seems inclined to come to Saudi Arabia's aid. This is despite the signing of a very recent mutual defence pact between Saudi Arabia, Turkey, and Pakistan. More developments can happen in these conflicts on an average day than can be afforded mention, but they should be increasingly understood as interconnected parts of a wider geopolitical confrontation. Assistance in one theatre triggers reciprocal action in another. Consequently, these cease to be discrete, containable conflicts and are extending into prolonged multinational conflicts. There is a distinct possibility that these may become frozen conflicts over time. A more terrifying eventuality is something more akin to the Thirty Years' War, which was fought in the first half of the 17th century in Europe. It is important to remember that this calamity, which ravaged Europe, began as a localized rebellion that gradually drew in more and more powers. The initial religious nature of the fighting gave way to political struggles. The mechanism by which a localized conflict becomes a multinational struggle offers a historical warning worth considering. The danger today is that a collection of individually distinct conflicts could become sufficiently interconnected that containing any one of them becomes increasingly difficult. Iran, Ukraine, Russia, China, the United States, and the conflict involving the Houthis are already linked by military assistance, intelligence, energy, trade, and strategic competition. The question, therefore, is no longer simply how any one of these conflicts ends. It is whether they can remain separate conflicts at all.  (Author is an Israeli American lawyer academically qualified in British and in U.S.A. law, and a graduate of the School of Oriental & African Studies, London. He is a Jewish believer in Jesus and is currently based in Israel).
By David Passmore • September 12, 2026
Moriel & Jacob Prasch request prayer for our sister in Jesus - Wendy Blomkamp, widow of Brother Fred Blomkamp (now with The Lord), the founder of Moriel South Africa Branch (not to be confused with Moriel's Ebyown Aids Children's Mission in South Africa founded by David Royle). Wendy, (an equestrian rider of all things) is originally from West Yorkshire, England but has lived most of her life in South Africa and is currently in retirement in the USA. Unfortunately, Wendy is diagnosed with inoperable pre terminal cancer with cardio pullmonary complications. The Lord will either intervene supernaturally or call her home. We request prayer for Wendy and her beloved family and wisdom for her physicians. In Christ, All at Moriel
By David Passmore • September 7, 2026
The US midterm elections are around the corner and the results could have profound effects on US foreign policy concerning Israel. Much has been said about this vote being a referendum on Trump's unpopular war with Iran. But it can equally be said to be about Trump's other foreign policy engagements that are viewed rather more favourably like the overthrow of Maduro in Venezuela and his replacement with a pro-American regime. With Israel the picture is less clear. It used to be a given that Israel enjoyed bipartisan support on the Hill. You could count on the fingers of one hand the number of politicians opposed to supporting Israel - the occasional fringe Democrat representing a singular Michigan constituency with a high Arab origin demographic, or a rare odd ball Republican preaching strict isolationism. This dynamic has shifted quickly in the last decade. The Democrats have all but abandoned any inclination of a pro-Israel position. Even establishment figures like Chuck Schumer have been pressured to side with the Party's radical left wing. With 60-80% of Democrats now anti-Israel, Israel can no longer rely on Jewish Democrats to oppose anti-Zionism or antisemitism. The most outspoken Democratic member of the Senate advocating a pro-Israel position, Senator John Fetterman of Pennsylvania is being pressured to resign and leave the party even by Pennsylvania's Jewish Governor Shapiro and Soros sponsored Philadelphia Prosecutor Krasner. This is happening concurrently with mass endorsement from 170 leading Hollywood Jewish actors writing a letter of support for Mark Ruffallo - despite his antisemitic comments naming Jewish investors supporting a Hollywood studio mega merger as being associated with apartheid genocide. However most shocking, were the comments by Michigan Attorney General Dana Nessel who stood before an audience of Jewish Democrats last weekend telling them they may need to sacrifice the safety, and even the future, of their own people in exchange for saving the rest of humanity. Such rhetoric is contrary to basic human instincts of survival and self-preservation. If any other nation were suggested this course of action, I wonder what their response would be? On the Republican side the foreboding sense of an altering course towards Israel no longer seems so distant. The anti-Israel faction in the Republican party led by Tucker Carlson, Candace Owens and Nick Fuentes are now being supported by Vice President Vance. Jewish kingpins in the Trump Administration such as Witkoff and Kushner have been tied to business dealings in N.Y. with the Muslim Brotherhood controlled Qatari government through its business holdings. Should Republicans lose control of the Senate while Democrats take the House, Israel could find itself having to drastically re-access its relationship with Washington. We wouldn't see an immediate break in ties. American military, intelligence, technological and strategic cooperation with Israel is too integrated into the core of US institutions and corporations that would take a protracted period to dismantle. However, the power of Congress is in no way feeble. Congress controls funding, foreign-assistance legislation, sanctions, arms-related legislation and, perhaps most importantly, the political milieu in which an administration operates. A Democratic House combined with a Senate no longer controlled by Republicans could place enormous pressure on Trump to alter his attitude towards Israel. Practically this could entail demanding further accountability from Israel over military operations in Gaza, and the West Bank Settlers causing civilian casualties and property damage. Military aid could face more conditions or restrictions, but an immediate cutoff is unlikely. Israel has historically depended upon the presumption that regardless of who was President, there would be a robust enough bipartisan coalition in Congress to prevent a major deterioration in the relationship. Now the opposite appears true. Israel is taking the gamble of solely relying on a friendly President like Trump getting elected to maintain cordial relations. With the erosion of even much of Jewish American support for Israel and the hijacking of the Democratic party by a pro Islamist socialist left seen in Mamdani and others, Israel is forced to confront the inescapable reality that the last strong bastion of support for it is the Republican Party's evangelical base. But even younger voters in this key demographic are beginning to question support for Israel. The hostility displayed by the Haredim in Jerusalem and elsewhere against Christians including evangelicals, is to say the least counter-productive to the national interest. To attack the one friend Israel has left with a proven track record of loyalty and is vital to pro-Zionism internationally, is particularly detrimental to the national interest. It is Iran with its Mahdiist interpretations of jihad and sharia as a religious ideology that drives its hatred of Israel and the USA, and The West, to the detriment of the interests of the majority of the Iranian populace who want non hostile co-existence.  Such religious fanaticism and ideologically fuelled hatred ought not be given place in Israeli Judaism. It too, will generate adverse consequences for the majority of Israelis, including religious moderates, who desire an ongoing friendship with Evangelical Christians whose theology is not one of anti Semitism, but of proven Philo-Semitism and pro Zionism.
By David Passmore • August 21, 2026
Don't bite the hand that feeds you - Irish hypocrisy towards Israel Rubin Rothler LLB, LLM Amongst European nations, Ireland in recent years has gained the reputation as being the leading anti-Zionist country. The Irish Republic has never been favourably inclined to Israel. It only established an Embassy in Tel Aviv in 1996. In poll after poll the vast majority of the Irish public have indicated hostility towards Zionism and strong support for Palestinian Statehood. The curious aberration to this is that in British Ruled Northern Ireland support is demarcated along sectarian lines. Catholic Republican areas predictably tend to ardently support the Palestinian cause, while Protestant Unionist communities are overwhelmingly pro-Israel. Perhaps some credence can be given to sentiments of traditional Catholic antisemitism hardwired into the Irish psyche as contributing towards this disposition. It was certainly odd that the Irish government promptly sent a delegation to the Nazi German Ambassador in Dublin to convey condolences after news of Hitler's suicide broke at the end of WW2. But more concretely if you were to ask the average Irish protester on a pro-Palestine march the basis of their empathy for the Palestinian cause, they would point to the ostensible parallels between the Irish experience of fighting for independence from British colonial oppression to the plight of Palestinians living under Israeli occupation. Further remonstrations on a diplomatic level concern the actions of the IDF interreacting with Irish Peace Keepers in Southern Lebanon that have caused the deaths of several Irish Peace Keepers over the decades in friendly fire incidents. Ireland has contributed the most peace keepers to this mission per capita and the government has condemned Israel for these deaths that they view as avoidable. This animosity towards Israel is unbalanced. There are reasons to consider that Ireland and Israel have a shared experience of national liberation. Both countries fought the British in the pursuit of independence. Both countries made great efforts to resurrect their ancient languages for modern wide scale use. Both the Irish and Jews form major diaspora communities in New York. Despite all this Ireland ranks as Israel's second largest export market after the US. The preponderance of Israeli exports to Ireland comprises electronic integrated circuits, micro-assemblies, and tech manufacturing components. American multinational colossal tech corporations like Intel are substantially engrossed in this trade through the chain of supply. Ireland and Israel are hubs for design and manufacture of high-tech hardware components for US corporations. So, due to the nature of the most prosperous and competitive sectors of their respective economies, Israel and Ireland are inextricably bound in bilateral trade ties. Resolutions from the Irish government to impose sanctions on West Bank originating produce is merely perfunctory rhetoric. Such actions amount to a drop in the bucket in terms of impact to overall trade. The stark reliance of Ireland on advanced Israeli aviation equipment recently caused a spectacle when Ireland's new government jet struggled to land in heavy fog due to it being ordered without an advanced Israeli made navigation system. This was directly due to a short-sighted government decision not to buy Israeli military technology. There is a marked disparity between the official position of the Irish government designed for domestic public consumption and the economic policies that it actually pursues towards Israel. The government is acutely aware that the US is massively invested in the Irish economy and they don't want to do anything to jeopardise this. Washington demands that their enterprises in Dublin are intertwined with operations in Israel. The Irish government dare not even prevent US military supply flights refuelling at Shannon Airport on their way to Tel Aviv. The Irish government knows that times change and now the gripping social issue is the anti-immigrant/anti-Islam popular street protests. Soon the anti-Israel protests could become a mere side show only really promoted by Sinn Fein given the pressing ramifications of mass migration. So, in the meantime certain politicians will rile against the occupation, purported genocide and pass paltry sanctions against insignificant produce from the West Bank. All the while making hand over fist in money with the Israelis where it really matters in tech.  (Author is an Israeli American lawyer academically qualified in British and in U.S.A. law, and a graduate of the School of Oriental & African Studies, London. He is a Jewish believer in Jesus and is currently based in Israel).
By David Passmore • July 31, 2026
The Tide Has Changed Rubin Rothler LLB, LLM The America that Netanyahu touched down on is a changed America. The death of Lindsey Graham represents a changing of the guard. Graham was a staunch Israeli ally who will most probably become an increasingly rare breed in Washington. Sixty percent of Americans now hold a unfavourable view of Israel which politicians are finding difficult to ignore. It was once unthinkable to believe that New York City with such a strong Jewish electoral base and influence on all sectors of economic and cultural life would have a mayor that is so hostile to Israel to such an extent that he is calling for the arrest of its Prime Minister. From all accounts Netanyahu was cordially welcomed at the White House. The official press release stated that the talks were constructive. What is more telling is what was left unsaid particularly concerning the proposed sale of F35's to Israel's new regional adversary -Turkey. Trump is keen to find a swift resolution to the Iran War, while Netanyahu is opposed to a premature departure. When the US and Israel initiated their attacks on Iran over five months ago, Trump and Netanyahu appeared united in the War's goals and purpose. But as the protracted conflict has staggered to topple the Iranian regime fractures have emerged. Much has been said about the imminent political realities both leaders face. The Republicans could take a big hit in the November midterm elections should the war continue and global energy markets be negatively impacted. Netanyahu is anxious to demonstrate a big win to the Israeli public with the upcoming October election. In Israel, the Iran War is not viewed in isolation, but rather as an extension of the response to the colossal disaster of the October 7th massacre. Netanyahu must rehabilitate his reputation as a competent steward of national security having had the greatest loss of civilian life in an attack happening under his watch. Aside from the Iran issue, Trump is being pressured by Erdogan to insist upon Israeli withdrawal from Syrian territory pre-emptively seized by Israel following the toppling of Assad. Trump has also indicated disapproval of the extent of continuing Israeli measures against Hezbollah in southern Lebanon, questioning the proportionality employed. Netanyahu is not in an envious position. Throughout his tenure and political career, he lauded his ability to engage successfully with the American public by zealously advocating Israel's position. Yet under his government Israel's reputation has plummeted in the US. Trump may be the last US President to extend such overwhelming bilateral support to Israel. The days of politicians like Lindsey Graham are fast ending. While John Fetteman and Marco Rubio appear to be remaining more solid, even some of the most warmly inclined leading Republican and Democrat voices like Donald Trump and Rahm Emanuel have nuanced their support for Israel. The tide has shifted and will at best level off if not continuing to shift further.  (Author is an Israeli American lawyer academically qualified in British and in U.S.A. law, and a graduate of the School of Oriental & African Studies, London. He is a Jewish believer in Jesus and is currently based in Israel).
By David Passmore • July 24, 2026
The Saudi Nuclear Deal: An attempt to alter the Regional Balance of Power Rubin Rothler LLB, LLM The initiative to develop a civilian nuclear program in Saudi Arabia with US assistance isn't new. There were concrete plans discussed towards these ends during the first Trump Administration. The recent announcement to actualize this deal follows the geo-political regional tumult in the wake of the Iran War. Several dimensions of motivation underlie the US decision. An overarching US strategic agenda is to keep the Saudis firmly in the American sphere of influence. Washington knows all too well that the Chinese and Russians are eager to offer their nuclear technical assistance to the Saudis in order to draw them closer to their camp. On a personal note, the nuclear agreement is a significant achievement for Bin Salaman. The Saudis have long had designs to diversify their energy supplies. Having a civilian nuclear program also adds prestige to Saudi Arabia as an emerging market economy. For the US, a monopoly on contracting companies for the requisite construction offers lucrative economic opportunities. Although the Civilian Nuclear deal does not allow the enrichment of Uranium, the Saudis will be in a position to do so if Washington gives the green light. This will act as a counterbalanced threat hanging over the Iranians. After the recent flare up of renewed fighting with Iran due to their lack of adherence to the moratorium of understanding, something had to budge in Trump's estimation. A reconfiguration of the power balance in the Gulf by introducing the potential of Saudi Arabia to be able to acquire nuclear weapons shifts the dynamic and places further pressure on Iran to strictly abstain from nuclear proliferation. Despite Israeli concerns about the agreement, Trump sought to assuage their alarm by making it contingent upon Saudi Arabia normalizing relations with them. Given the inherently unstable nature of an autocratic Saudi regime Israel views a diplomatic relationship with the Saudis as being on precarious footing in the long term. Israel is already forced to contend with the implications of one nuclear armed Muslim state - Pakistan and it will further weaken its own deterrent capability if another similarly capable hostile neighbour were to emerge in the future. The roles of Turkey and Qatar in all this foray are a wild card. Officially Turkey is served under the NATO nuclear umbrella for defence that is subject to US control. However, its civilian nuclear program remains in its infancy. Now with the Saudi deal, Erdogan may be inclined to exert pressure on the US to help accelerate his own nuclear program. Just as Erdogan's efforts to acquire F35 fighter jets from the US greatly disturbed Israeli military planners, a heightened Turkish nuclear ability will intensify this fear. Qatar views itself as pursuing its own independent foreign policy that has managed to remain rather neutral during the current war, thereby escaping the ire of Iran's strikes on US regional assets. Overall, the Qatari government has grown closer to the Turkish vision for the region and so likely isn't particularly amiable to the Saudi agreement. Ultimately the Saudi deal is a gamble. Many will see it as throwing more fuel on the fire which will further imperil the tinder box region and heighten tensions. But Trump finds himself at a continuing impasse with a stubborn regime in Tehran that is leveraging their geographic hold on the straits of Hormuz to inflict damage on the global energy markets. Iranian strikes upon US Arab regional allies have underscored the de facto alliance between Israel and the Arabs against Iran and its Shia proxies. The US hopes to use the Saudi nuclear deal as a means of making this alliance official by having Saudi Arabia joining the Abraham Accords as a pre-condition.  (Author is an Israeli American lawyer academically qualified in British and in U.S.A. law, and a graduate of the School of Oriental & African Studies, London. He is a Jewish believer in Jesus and is currently based in Israel).
By David Passmore • July 14, 2026
Circling the wagons Ruben Rothler LLB, LLM Israel is a society riddled with tension and division. It is sociologically, if not politically miraculous that a country drawing Jews from all over the world is able to exist at all. The army affords a degree of integration as a melting pot. But this is only a marginal source of national unity in the overall scheme of things. More so are the myriads of external threats that face this small country. In the former generation the Ashkenazi (Jews of European descent) - Sephardic (Jews of Oriental descent) divide was far more pronounced. The dominant Ashkenazi establishment held the reins of political and economic power which was resented by the Sephardim. However, due to a combination of inter-marriage and political accommodation much of the chasm that separated these distinct groups was forged. Menachem Begin (an Ashkenazi politician) in 1970 successfully ran on the Likud Party ticket with a campaign that brought Sephardic Jews under his conservative political umbrella. Later the immigration of Russian Jews following the end of Communism would add a whole new dimension to the Israeli demographic milieu. The younger generation of these immigrants tended to adapt well to Israeli society and contributed much to the economy. The wider division in Israeli society that crosses ethnic lines concerns that between religious and secular Jews. This can be further bifurcated to the clash between the secular and specifically ultra-orthodox Jews (Haredim) as distinguished from the national religious Jews (Dati Leumi). The Secular and the Religious generally part on what they envisage a Jewish State to entail. Religious Jews desire the State to strictly adhere to the stipulations of Jewish Law (Halacha), while at present Halakhic influence is largely limited to certain areas of Family Law concerning Jewish citizens. Wider considerations of promoting a socially conservative political agenda would also be forefront amongst the religious mindset broadly. Secular Jews view the imposition of such proposed measures as a serious infringement of their civil rights. With regard to the Haredim, the bone of contention looms larger, in that this group is fundamentally opposed to participating in society at large. This is acutely manifested in diminished contribution to the work force and a refusal to be conscripted into the army. The 2023 judicial reform protests posed a significant threat to social civil order. The nation appeared to be bitterly divided into two opposing camps. This split reflected broader divisions concerning visions of how the country should be governed. The judicial reforms would have weakened the Supreme Court's ability to render the Executive branch accountable. However, the Supreme Court was also accused of using its considerable powers to promote a socially liberal agenda. Left wing secular Israelis tended to oppose the proposed reforms while those on the right (which included the majority of Religious Jews) supported the reforms. Every weekend droves of protesters were brought onto the streets causing major disturbances to traffic. The polarising nature of this impasse threatened the future of Israeli democracy. It was the October 7th attack that brought a swift end to this public debate and civil strife. The nation instinctually united in response to this common existential threat. The judicial reforms were shelved for a future point when the urgent security threats subsided. However, as the war dragged on the enduring issue of Haredi refusal to conscript into the army became more pronounced. Mounting casualties combined with ever increasing manpower demands to field troops on the multiple theatres of action on which the IDF is engaged has depleted the ranks, and the army is now in much need of fresh conscripts. Haredi belligerent refusal to participate in the pressing national defence has escalated from being a political debate to a matter of very practical vital importance. Overall we can observe that the challenges to national unity in successive generations since the establishment of Israel has recurrently been ameliorated by the common necessity of defence towards outside threats. Most recently we can see this happening with regard to the global anti Semitism and anti-Zionism that has been raging since the October 7th atrocities. These hostile attitudes have paradoxically acted as a force which promotes nationalism and a sense of national cohesion in Israel that otherwise might not functionally exist.  (Author is an Israeli American lawyer academically qualified in British and in U.S.A. law, and a graduate of the School of Oriental & African Studies, London. He is a Jewish believer in Jesus and is currently based in Israel).
By David Passmore • July 8, 2026
A Divided Nation Rubin Rothler LLB, LLM The Haredi community has had a complicated, paradoxical relationship with the State since its founding. Rooted in a Talmudic precept that the Jews are forbidden to resettle the land of Israel en masse by force before the coming of the Messiah, the secular democratic State of Israel presents itself as blasphemous by its mere existence. Yet due to practical considerations such as the need to obtain funding for its religious academies the Haredi leadership reached a settlement with the State's founders that exempted Haredi men from being conscripted for military service. This was at a time when the Haredi population in Israel was relatively small. Over the past decades this demographic ballooned until the point that soon the majority of Jewish children in Israel will be born into Haredi families. Such a situation is clearly unsustainable. Recently the Knesset's (Parliament's) Haredi parties have pressured their coalition partners in government to codify Torah Study as part of the Country's Basic Laws. This was purposefully done to elevate the status of their institutions to be on parity with service in the IDF. Israel is yet to promulgate a written Constitution, so legislation classed as a Basic Law holds Constitutional status for all intents and purposes. These moves by the religious parties represent a back door power grab to enshrine in law very significant hurdles to prevent the enlistment of Haredi men. The burden of Israel's defence is comparatively massive for a country its size and it is vastly disproportionately shouldered by the secular population. Until now there have been political initiatives to conscript the Haredim. But given the huge manpower shortages emerging in the wake of near continual conflict on multiple fronts since the events of October 7th this matter has become urgent and not merely a theoretical discussion of what is fair and equitable. It is important to draw a distinction between the Haredim and national religious Jews (Dati Leumi). The Haredim adhere to a lifestyle entirely committed to observance of Jewish Law and Talmudic study. This is embraced to the exclusion of gainful employment and participation in wider society. They are either outrightly opposed to Zionism or consider themselves non-Zionist. Conversely, followers of the national religious movement in Israel although being observant of Jewish law and learning would alongside this pursue secular professions. Furthermore, they are ardently Zionist and disproportionately serve in IDF combat units. This is often done within the framework of a program called Hesder Yeshiva that combines religious learning with military service. Efforts to cater a similar model for accommodating Haredi participation in the IDF have so far failed to make substantial gains. Such measures designed to override Haredi objections to service based upon modesty concerns by strict segregation of the sexes in these specially formed units have failed to appease the Haredi leadership. For them, any form of military service is considered a dereliction of their duty to fully devote themselves to a Torah lifestyle. They argue that their Talmudic learning and prayers are in itself a form of national service and act to protect the Jewish people spiritually from enemy attack. It is as if two parallel societies exist within Israel. And the trajectory of separation between the two is only growing. The Haredim are cloistered away in their Yeshivas, immersed in lives devoted to adhering to the stipulations of Jewish law. While the particulars of actually running the State is left to the Secular. The Haredim desire all the benefits of subsidizing their lifestyle without contributing to society. What we really have going on here at source is two profoundly different and opposing ideological visions of what is important in life and what is the purpose of a Jewish State. At the State's founding these divergent perspectives were more manageable. Ben Gurion only had to contend with one religious party –the National Religious Party. Later in 1970 Begin aligned with the NRP to form a coalition government that also brought Sephardic Jews under the Likud umbrella which had the effect of bringing unity to the country by bridging the Ashkenazi-Sephardi divide. However, over time Israeli politics has seen a proliferation of religious parties, gaining further leverage as king brokers in forming governments due to the proportionate representation voting system which secular Israelis not uncommonly view as political blackmail. (Author is an Israeli American lawyer academically qualified in British and in U.S.A. law, and a graduate of the School of Oriental & African Studies, London. He is a Jewish believer in Jesus and is currently based in Israel).